Pisze Wojciech Kurdziel
Mądrzejsi ode mnie konstytucjonaliści, omawiając historyczny rozwój ordynacji wyborczych, skrótowo stwierdzają: wiek XIX to ordynacje większościowe, wiek XX to ordynacje proporcjonalne, a XXI – to ordynacje o charakterze mieszanym. Wszystkie dojrzałe demokracje europejskie mają dziś właśnie ordynacje mieszane. Ostatnio Włosi społeczeństwo nie kojarzone dotąd jako wzór społeczeństwa obywatelskiego, wprowadza zmiany w swojej ordynacji zmierzające do dalszego „uspołecznienia” procesu wyłaniania swojej reprezentacji politycznej. W latach 90-tych XXw we Włoszech, w ślad za innymi krajami dojrzałych demokracji europejskich wprowadzono system wyborczy, który zakłada wybór 75% parlamentarzystów w małych, jednomandatowych okręgach wyborczych, a wybór 25% parlamentarzystów w systemie proporcjonalnym, do którego kluczem jest wcześniejszy wybór owych 75%. W zależności od tego, które ugrupowanie jaki zdobyło wynik wśród 75% mandatów, w takiej proporcji uzyskuje mandaty z puli 25%. Tym samym, każde z ugrupowań politycznych wystawia 2 listy kandydatów w każdym obwodzie wyborczym – swojego kandydata w tym obwodzie i listę „krajową” informującą, kto też pozostaje w „zasobach kadrowych” danej partii. Obecnie wprowadzane zmiany, poszerzają dostępność kandydowania dla tzw. organizacji obywatelskich. Ba mówi sie wręcz o konieczności desygnowania kandydatów do fazy większościowej przez środowiska lokalne. A wszystko to by wyeliminować partiokrację – system, który zezwala bossom partyjnym na kreowanie list wyborczych i szantażowanie własnych szeregów aktywu partyjnego batem kolejności na listach wyborczych. To również odpowiedź na wywołaną historycznymi zmianami społeczeństwa, utratę ideowości poszczególnych ugrupowań (partii) politycznych.
W Polskiej rzeczywistości należy sobie odpowiedzieć na pytanie co powoduje odspojenie się partii politycznych od swojego elektoratu. Albo też proces odwrotny – schlebianie przez partie polityczne coraz marniejszym gustom wyborców? Czy Polska jest jakimś specyficznym krajem, a Polacy zachowują się inaczej niż reszta Europejczyków? W wymiarze praktycznym, moja krytyka dotychczasowego systemu wyłaniania parlamentu w Polsce dotyczy również tych coraz bardziej histerycznych łapanek na frajerów, którzy wypełnią listy partyjne i wystartują w wyścigu o z góry wiadomym wyniku. Opowieści o „dojrzewaniu” kandydatów w kolejnych kampaniach należy w buty sobie wsadzić, bo konia z rzędem temu, który wskaże tych, którzy „terminowali” w dolnych strefach list, by wreszcie doczłapać sie do grona liderów. Przecież rotacja wśród polskich posłów jest wyłącznie efektem wahadła nastroju społecznego, a nie „dejrzewania” liderów. W Polsce stworzył sie paternalistyczny system „wskazywania” tych, których dopuszcza sie do Graala wielkiej polityki (czy też „układu” jak się dziś to określa). Któż dziś i w jaki sposób weryfikuje partyjne klucze ustalania list wyborczych? Czy partie dziś starają się o pozyskanie nowych, charyzmatycznych liderów? Czy raczej budują stęchłe bajora, w których najczęstszy odruch to poklepywanie się po plecach i kadzenie wodzom? Jaki mechanizm to stymuluje? Moim zdaniem właśnie system ordynacji proporcjonalnej, w którym próg 5% jest jedynym regulatorem eliminującym zarówno wartościowych w sensie obiektywnym jak i kompletnych nieudaczników i patologie. Jednak cały system, jego założenia, dają całą władzę w ręce, często bezideowych karierowiczów i małych kombinatorów. Wystarczy dokleić się do jakiegoś ugrupowania „na fali” no i wejść w komitywę z wodzusiem. Czasem jest to po prostu „wpisowe”, którego wysokość i forma są do ustalenia. Byleby było skuteczne dla obu stron kontraktu.
Więc nie rozumiem, tych płomiennych często, mów w sprawie obrony systemu proporcjonalnego w wyborach. Jakie ten system dziś, w Polsce, niesie pozytywne skutki? Czego te wypowiedzi bronią? Idealnego, wyimaginowanego konceptu czy realnej praktyki? (no bo jaki jest koń, każden widzi).
Poza tym, jak w tym obecnym systemie ma nastąpić wymiana elit. Ci faceci (baby zresztą też!) owszem wymieniają, ale barwy klubowe. Ostatnio „monolit” SLDowski tez sie zaczął dzielić i mnożyć... Za moment i PiS i PO zaczną się dzielić, że o transferach z Samoobrony i LPR nie wspomnę. Piszę o tym by pokazać, że trzeba rozpatrywać takie projekty jak ordynacja wyborcza także i w aspekcie praktycznym, a nie tylko ideowym i konceptualnym. Podobnie jest z Konstytucją. Jeśli się zaczęło budowę demokracji od tworzenia intelektualno-ideowych, „stumilowych” zapisów – takie są konsekwencje. Dlaczego Konstytucja RP liczy tyle paragrafów i stron? Dlaczego prawo najwyższe w Polsce jest takie szczegółowe? Czy to wyższe nie może zostawiać więcej miejsca dla niższego? Na rozporządzenia, zarządzenia? Byłoby praktyczniej. A wyróżnione w konstytucji byłyby sprawy naprawdę zasadnicze, fundament demokracji.
Wracając do ordynacji – mówi się, że w większościowej posłami łatwiej będzie manipulować, bo nie będą mieli oparcia w swojej partii. Będą mieli właśnie, bo i partie będą zupełnie inne. Będą musiały zabiegać o najlepszych. Bo dziś przyciągają na ogół miernoty, którym jak nie idzie na innym polu (zawodowym, biznesowym) to idą do polityki. To wprost mentalność z PRL-u. Przewodzić społeczeństwu powinni najlepsi z najlepszych przecież! A wartość partii to właśnie ich wyszukiwanie i lansowanie. No chyba, ze jest jak teraz – bossowie partyjni nie musza sie z nikim i niczym liczyć przy układaniu list wyborczych, bo partia działa przez media, globalnie, a żywi się nieudacznictwem przeciwników. Czyż nie jest to równanie w dół?
W omówieniach obecnej ordynacji najczęściej wskazywanym problemem jest tzw. próg wyborczy – to moim zdaniem ściema. To wtórny problem. W przejściu do systemu większościowego ten problem znika, bo jeżeli PSL gdzieś wygra, w jakimś obwodzie – to dlatego, że tam uzyskał przewagę kandydat związany z tą partią. A jeśli w jakimś obwodzie wygrywa bezpartyjny – to trudno. Znaczy to tyle, ze żaden kandydat „partyjny” nie był dość dobry, albo, partia nie dała mu odpowiedniego wsparcia. Ale partia ma szansę go pozyskać dla siebie. Bo to partia ma poglądy, ma ideologię, zasady. Jeśli w danym obwodzie wygra bezpartyjny, to zaczyna być ważne, kto zdobył srebrny medal. A jeśli w systemie mieszanym jest „bonus” dla partii z najlepszym wynikiem, to i tak system sprzyja rozwojowi partii. Wyborca głosując na jednego kandydata w obwodzie, bierze także pod uwagę jakość list krajowych i, że tak powiem, ogólne wrażenie. A co mamy dziś? Tylko ogólne wrażenie. Jeśli dziś poparcie rośnie dla PO – może kandydować krowa. Ważne czy jest na liście PO. Stawiasz krzyżyk przy kimkolwiek – byle z PO. I wygrywa PO.
Albo PiS. Co za różnica – i tak na końcu sie okazuje, że prawie wszyscy są warci samych siebie nawzajem. Bo rządzą bossowie partyjni, którzy kształtują mafijne powiązania „ze swoimi”, których mają na pasku, bo decydują o ich kolejności na liście. Dzięki systemowi proporcjonalnemu posłem można obecnie zostać przy 400 czy 500 głosach poparcia pod warunkiem przynależności do zwycięskiego ugrupowania! W segmencie większościowym, z rozkładu poparcia będzie wynikał średni poziom dopuszczający do ław poselskich taki sam dla partii zwycięskich i pokonanych.
Najczęstszą formą przestrzegania przed przejściem na stronę ordynacji większościowej, są opowieści o dojrzałych demokracjach i młodych demokracjach. Taki podział jest całkowicie bezpodstawny i rozmija sie z empirycznymi dowodami. W tych niesłusznych moim zdaniem głosach, ordynacja proporcjonalna jest elementem, który jakoby ma „wychować”niedojrzałe społeczeństwo. Oto jakieś kosmiczne gremia mają współdecydować lub wręcz narzucać swoje kandydatury, wykreowane „w poprzek”oczekiwaniom społeczności. Najlepiej w obwodach, które całkowicie rozmazują lokalność. Tak właśnie wygląda obecnie nasza ordynacja wyborcza. Argument wskazujący, że system proporcjonalny wspiera partie znacznie bardziej niż większościowy jest tak prawidłowy jak poszukiwanie odpowiedzi na pytanie co było pierwsze: jajko czy kura? Czy to partie kształtują demokrację czy demokracja partie? Sądzę, że jednak to system demokracji kształtuje byty polityczne. Jednym zdaniem – jaka demokracja takie partie. Ludzie gromadzą się wokół jakichś pomysłów na rzeczywistość. Dziś poparcie dla partii jest żadne bo nie spełniają one żadnej potrzeby społecznej. Są postrzegane wyłącznie jako sposób zorganizowania grup, z których każda ma ten sam interes - przejąć władzę dającą korzyści materialne i zniszczyć przeciwnika. Jak w wojnie gangów! Żadnej strategii, żadnego planu, który będzie rozliczony. Wyścig do nagrody. Tak to dziś wygląda, bo można sie ukryć za podwójna gardą systemu proporcjonalnego. Ten sam facet co był z tamtymi, teraz jest z tymi i nie ma na niego siły. Spróbowałby w jednomandatowym obwodzie!
Wśród propozycji reformy ordynacji są jeszcze propozycje typu „zwycięska partia bierze wszystko”. To twórcze rozwinięcie systemu proporcjonalnego - proporcja tylko jest inna, bardziej „skuteczna”. Chodzi w niej o to, aby absolutnie stłamsić przeciwnika, przykryć go czapkami własnych posłów i zrobić co się żywnie podoba, zasłaniając sie wynikiem wyborczym.
Dziś obecny system utrwala również myślenie za współobywateli i zaoczne uszczęśliwianie ich. A obywateli trzeba upodmiotowić. Jedyną drogą jest oddanie obywatelom prawa wyboru lepszego od gorszego. Ocena kandydata jest sumą oceny jego indywidualnych przymiotów i jakości jego „szyldu”. Udowadnia to w dzisiejszym systemie ta liczba głosów, która oddana jest świadomie, na konkretnego kandydata, który na jakimkolwiek nie byłby miejscu – jeśli jego przymioty są pozytywnie ocenione przez większość otrzymuje największą ilość głosów ... niestety ciągnąć kogoś, kto jest na pierwszym miejscu, bo jest „fajniejszy” dla partii. W tym widać naocznie paradoks wyborów proporcjonalnych.
System mieszany, w którym np.25% lub 1/3 mandatów jest proporcjonalnie rozdzielonym bonusem powoduje, ze partie zaczynają być zainteresowane najlepszymi kandydatami w większościowej części wyborów – w obwodach jednomandatowych. Bo to, z kolei, skutkuje większą reprezentacją establishmentu partyjnego w ławach poselskich. Segment kandydatów wyłonionych w tej proporcjonalnej części wyborów, gwarantuje utrzymanie jakości parlamentu, ciągłości jego prac. Bo również w interesie partii jest włożenie tam specjalistów i liderów politycznych, które służyć będą i jakości parlamentu i jakości reprezentacji danej opcji politycznej.
Reasumując, należy stwierdzić, że system mieszany jest drogą wyjścia z impasu polskiego parlamentaryzmu, który w sposób haniebny od Sejmu Kuronia, Chrzanowskiego, Modzelewskiego, Mazowieckiego, Kwaśniewskiego stoczył się do poziomu Ziobry, Lepera, Kuchcińskiego i Giertycha. Dziś w polskiej polityce potrzebna jest zmiana pokoleniowa, a w dyskursie politycznym podniesienie jego poziomu merytorycznego. Tylko połączenie obu systemów może dać tę jakościową zmianę. Bo wbrew pozorom społeczeństwo w swojej masie, wie co dla niego jest dobre i dokona wyboru w segmencie większościowym nowej ordynacji wyborczej. Partie natomiast, (jakie by one nie były) zdają sobie sprawę, że ich interesem jest podwyższanie jakości swojej reprezentacji parlamentarnej i to załatwi pula miejsc w parlamencie rozdzielanych w systemie przedstawicelskim.
Jeśli juz zgodzimy się z tezą koniecznej zamiany ordynacji proporcjonalnej na mieszaną, z udziałem większościowego segmentu realizowanego w jednomandatowych okręgach wyborczych i segmentu proporcjonalnego opartego na partyjnych listach krajowych, to należy zabrać się za tworzenie społecznego projektu kodeksu ordynacji wyborczych. W kodeksie takim znaleźć się powinny ordynacje wyborów parlamentarnych, a także do władz samorządowych. Droga tzw. ludowego projektu (społecznego) jest jedyna możliwością wymuszenia przez społeczeństwo, w jego interesie, decyzji urzędującego parlamentu wybranego na drodze starej ordynacji. Jest bowiem tak, ze ordynacja bywa również ściemą wyborczą lansowana przez dzisiejsze ugrupowania, które zaraz po wyborach zapominają o obietnicach swoich złożonych społeczeństwu. A ponieważ społeczeństwo ma ograniczone ordynacja proporcjonalną wyboru kandydatów, fasadowy spektakl trwa, mieniąc sie polityką polską. A Polacy wciąż wybierają mniejsze zło, zamiast wybierać pomiędzy dobrym i lepszym!
There are no threads for this page.
Be the first to start a new thread.