Sign in or 

| Version | User | Scope of changes |
|---|---|---|
| Dec 30 2007, 10:01 AM EST (current) | bogmis | 1 photo added |
| Dec 30 2007, 9:55 AM EST | bogmis | 197 words added, 1 photo added |
My, członkowie Grupy Mazowieckiej tworzącego się Ruchu na Rzecz Demokracji wyrażamy poparcie dla apelu Stowarzyszenia Prokuratorów RP o nieuleganie przez prokuratorów naciskom politycznym i niesprzeniewierzaniu się przez nich etyce zawodowej. Podobnie jak autorzy tego dokumentu z niepokojem obserwujemy tendencje do używania prokuratury w sposób niezgodny z wymogami ustawy, która w art.8 mówi wyraźnie: „Prokurator przy wykonywaniu czynności określonych w ustawach jest niezależny”. Proceder ów jest możliwy głównie na skutek podporządkowania prokuratury politycznemu zwierzchnictwu ministra sprawiedliwości, będącego jednocześnie prokuratorem generalnym.Warszawa, 10 lipca 2007 r.
Jednocześnie przyłączamy się do stanowiska Stowarzyszenia Sędziów „Iusticia”, stanowiącego reakcję na wszczęcie przez Okręgową Prokuraturę Wojskową w Warszawie postępowania karnego w sprawie ewentualnego przekroczenia uprawnień przez autorów powyższego apelu (od prezesa Stowarzyszenia Prokuratorów zażądano listy sygnatariuszy). Postępowanie owo jest wyrazem tendencji do ograniczenia działalności statutowej organizacji pozarządowej, co bezpośrednio godzi w zasadę wolności stowarzyszeń, gwarantowaną przez Konstytucję RP, Deklarację Praw Człowieka i Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych.
Do strajku lekarzy i głęboko tragicznej demonstracji pielęgniarek doprowadziła długotrwała zapaść ekonomiczna i organizacyjna w polskiej opiece zdrowotnej. Za jej stan odpowiadają kolejne ekipy rządzące, ale obecnej zapaści w ogromnym stopniu winien jest obecny rząd. Dotyczy to zarówno materialnych podstaw systemu opieki zdrowotnej, jak i kondycji personelu medycznego.
Obecny rząd, który tak arogancko traktuje protestujących odpowiada również, za skalę trwającego protestu. Premier RP swoimi wypowiedziami, godzącymi w godność protestujących pielęgniarek, doszukiwaniem się we wszystkim politycznych spisków i podtekstów prowokuje społeczny konflikt, a także pod byle pretekstem, ze względów wyłącznie ambicjonalnych, odmawiając podjęcia rozmów z pielęgniarkami w siedzibie rządu – wręcz prowokuje szerszy konflikt społeczny.
Ludzie, którzy głodują w kancelarii premiera i wokół niej – protestują w słusznej sprawie. Tymczasem rząd nie podejmuje żadnych konstruktywnych działań, nie przedstawia żadnych realnych propozycji reform. Aktywność rządzących ogranicza się do manipulowania opinią publiczną, by nastawić ją wrogo do całego personelu medycznego. Polityka ta z pełną premedytacją realizowana jest już od wielu tygodni, na długo zanim doszło do obecnego protestu.
Czas położyć temu kres. Dość polityki opluwania, inwigilowania i piętnowania, realizowanej jedynie po to, by podzielić i skonfliktować społeczeństwo, w imię spełnienia własnych fobii i partyjnych interesów. Przyszła najwyższa pora, żebyśmy wszyscy stanęli w obronie ethosu pielęgniarki i lekarza. Polska może być prawdziwie solidarna.
Protest, którego jesteśmy świadkami i do którego się przyłączamy, to nasza wspólna sprawa i szansa na odzyskanie prawdy, a wraz z nią poczucia bezpieczeństwa.
Odwagi Przyjaciele nasi – Pielęgniarki i Lekarze!
Społeczny Ruch na Rzecz Demokracji proponuje stworzenie Komitetu Obrony Zdrowia. Doraźnie Komitet będzie wspierał Wasze działania. Na dłuższą metę postaramy się stworzyć grupę niezależnych ekspertów, którzy opracują dobre, całościowe rozwiązania ekonomiczne i społeczne dla systemu opieki zdrowotnej, a także będą monitorować wprowadzanie wszelkich zmian. Polacy zasługują na to, aby żyć w normalnym, europejskim i demokratycznym państwie, szanującym godność wszystkich swoich obywateli.
My, członkowie tworzącego się Ruchu na Rzecz Demokracji z niepokojem przyjmujemy kompletnie nieczytelne dla polskiej opinii publicznej i niepoprzedzone jakąkolwiek społeczną dyskusją zapowiedzi rządu, dotyczące wyłączenia naszego kraju spod obowiązywania Karty Praw Podstawowych. Sprawa jest tym bardziej paląca, że pod koniec lipca tego roku na międzyrządowym szczycie Unii Europejskiej Karta ma zostać włączona do unijnego prawa.
Oficjalnie przedstawiciele władzy mówią o tym, że Karta stwarza zagrożenia dla stosowalności krajowego „ustawodawstwa w dziedzinie moralności publicznej, prawa rodzinnego, jak i ochrony ludzkiej godności i szacunku dla ludzkiej integralności fizycznej i moralnej”, co nie wytrzymuje merytorycznej krytyki, a jest jedynie gestem w stosunku do części elektoratu Prawa i Sprawiedliwości. Niektórzy politycy, a zwłaszcza związkowcy sugerują jednak, że tak naprawdę rząd, który na każdym kroku deklaruje się jako bezpośredni i jedyny kontynuator tradycji „Solidarności” z lat 80., i który na swych sztandarach wypisał hasło „Polski solidarnej”, ma wątpliwości w stosunku do zawartych w Karcie gwarancji socjalnych i związkowych, zawartych właśnie w rozdziale „Solidarność”.
Nasze zdziwienie budzi zachowanie w tej sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich. To właśnie jemu – jak żadnej innej instytucji – powinno zależeć na tym, by prawo możliwie najskuteczniej chroniło obywateli. Tymczasem Rzecznik oferuje jedynie swe usługi przy analizowaniu Karty. Warto w tym miejscu przypomnieć, że analityczne skłonności dr. Janusza Kochanowskiego spowodowały niedawno, że nie zdążył on złożyć w rozsądnym terminie skargi do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. ustawy lustracyjnej. Ruch na Rzecz Demokracji apeluje więc do Rzecznika Praw Obywatelskich o bardziej energiczne działania.
My, członkowie tworzącego się Ruchu na Rzecz Demokracji wyrażamy głębokie zaniepokojenie proponowanym w projekcie kierunkiem zmian w kodeksie karnym. Choć oficjalnie mówi się o nowelizacji obowiązującego prawa, Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało w zasadzie nowy kodeks, znacznie bardziej represyjny niż obecny. I to w sytuacji, gdy przestępczość w Polsce spada, a więzienia są przepełnione. Trzeba też pamiętać, że nigdzie w Europie nie stwierdzono pozytywnego wpływu zaostrzonych kar na zachowania obywateli. Zależność taka występuje tylko wtedy, gdy istnieje społeczne poczucie nieuchronności kary.
Sejmowe prace nad projektem urągają jakimkolwiek standardom. Sprawą zajmuje się nie komisja ustawodawcza (wszak chodzi jedynie o wprowadzenie zmian), ale komisja „Solidarnego państwa”, w której tylko trzech na dwudziestu trzech członków ma wykształcenie prawnicze. W komisji nie zasiada ani jeden przedstawiciel opozycji, w posiedzeniach uczestniczy za to silna reprezentacja Ministerstwa Sprawiedliwości. Opinie ekspertów zgromadzone przez Biuro Analiz Sejmowych są „solidarnie” odrzucane. Nowa Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego (stara podała się do dymisji) ma projekt tylko zaopiniować.
Wyeliminowanie z prac najwybitniejszych teoretyków i praktyków prawa i niczym nieuzasadniony pośpiech mogą – naszym zdaniem - spowodować nieodwracalne szkody społeczne.
Apelujemy do środowisk prawniczych o solidarny i stanowczy sprzeciw wobec proponowanej polityki karnej i sposobu jej stanowienia, a niezależne media o nieuleganie populistycznym oczekiwaniom, a przeciwnie – o jasne i kompetentne informowanie obywateli o negatywnych skutkach, jakie może spowodować wprowadzenie w życie przygotowywanych zmian.
My, członkowie tworzącego się Ruchu na Rzecz Demokracji wyrażamy głęboki niepokój w związku z uchwaleniem przez Sejm zmian w ustawie o ustroju sądów powszechnych, które w jaskrawy sposób ograniczają zasadę niezawisłości sędziów oraz niezależności sądów i przywracają rozwiązania rodem z PRL.
Chcemy przypomnieć, że nowelizację ustawy poprzedziły spektakularne ataki przedstawicieli rządu na wymiar sprawiedliwości, mające przekonać polskie społeczeństwo, że nietykalni sędziowie są w swej masie niekompetentni, skorumpowani i częściej stają po stronie przestępców niż ofiar.
Zwracamy szczególną uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z niczym nieuzasadnionego rozszerzenia kompetencji ministra sprawiedliwości, w tym przyznania mu prawa do: odsunięcia sędziego od sprawy „dla dobra służby”; wyznaczenia na czas nieokreślony (i bez konsultacji z kolegium sądu) tymczasowego prezesa sądu; natychmiastowego delegowania sędziego z jednego sądu do innego i to aż na pół roku.
Za niebezpieczne uznajemy ponadto wprowadzenie zasady, że to prezes sądu (uzależniony od ministra) a nie kolegium sądu ma decydować o przydziale spraw sędziom, oraz że sąd dyscyplinarny musi podjąć decyzję o uchyleniu immunitetu sędziemu (lub prokuratorowi) w ciągu zaledwie 24 godz., ten zaś nie ma prawa zapoznać się z dowodami przeciwko sobie.
Niepokoi też przyznanie Krajowej Radzie Sądownictwa (nominowanej w części przez prezydenta i parlament) prawa do formułowania wytycznych w sprawie orzekania, a także dopuszczania jako biegłych jedynie osób zaakceptowanych przez ministra sprawiedliwości.
Naszym zdaniem zmiana ustawy ma wyraźnie charakter polityczny, umożliwia ręczne sterowanie przez władze aparatem sędziowskim, a w konsekwencji odbiera obywatelom konstytucyjnie zagwarantowane prawo do niezawisłego sądu.
Ruch na Rzecz Demokracji prosi Prezydenta RP o niepodpisywanie uchwalonych zmian. Gdyby jednak stało się inaczej, apeluje do uprawnionych instytucji o zaskarżenie owych zmian do Trybunału Konstytucyjnego.
My, członkowie Ruchu na Rzecz Demokracji wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec prób nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, motywowanej fałszywą troską o zachowanie równowagi pomiędzy władzą sądowniczą i ustawodawczą. W sytuacji, gdy znaczna część ustaw uchwalanych przez Sejm jest w jaskrawy sposób niezgodna z Konstytucją RP, każde działanie zmierzające do osłabienia pozycji Trybunału, jest działaniem uderzającym w podstawy demokracji i szkodliwym dla Polski.
Szczególny niepokój budzą propozycje:
- powoływania prezesa i wiceprezesa TK jedynie na trzy lata, z możliwością powtórzenia kadencji, gdyż stwarza to – w odróżnieniu od rozwiązania obowiązującego obecnie – sytuację realnego uzależnienia prezesa od opinii prezydenta, a więc prowadzi do polityzacji tych stanowisk;
- obligatoryjnego rozpatrywania skarg według kolejności zgłoszeń, ponieważ uniemożliwia to przyspieszenie orzekania w tych kwestiach, które są najważniejsze z punktu widzenia państwa i obywateli (np. tzw. ustawy lustracyjnej);
- konieczności sądzenia wszystkich spraw w tzw. pełnym składzie, co więcej powiększonym z 9 do 11 osób, gdyż spowoduje to, że czas oczekiwania na wyroki kilkakrotnie się wydłuży. Wymóg, by rozstrzygnięcie musiało zapaść przed upływem pół roku od momentu wpłynięcia skargi do TK, wygląda w tej sytuacji na ponury żart.
Ruch na Rzecz Demokracji zwraca się do wszystkich instytucji i organizacji społecznych, do środowisk opiniotwórczych, zwłaszcza zaś do dziennikarzy i ludzi nauki o poparcie powyższego stanowiska, o wytrwałe wyjaśnianie Polakom niebezpieczeństw, jakie kryją się za propozycjami aktualnej władzy. Pokażmy, że potrafimy się zmobilizować nie tylko w tych sytuacjach, gdy zagrożone są nasze bezpośrednie interesy.

