Lekarze w kotle znicestwianiaThis is a featured page

Dr Barbara Czerska, filozof

Lekarze w kotle znicestwiania - Monitor Czwartej RzplitejDlaczego wybuchł i trwa strajk lekarzy?

Po pierwsze do tego strajku doprowadziła długotrwała zapaść ekonomiczna i organizacyjna w polskiej opiece zdrowotnej.

Po drugie doprowadził do niego zawód co do zmian, jakie miała nieść ze sobą transformacja ustrojowa w Polsce dla ludzi wolnych zawodów. W czasach PRL lekarz był urzędnikiem. Co w tym złego? Lekarze pracują w instytucjach, które mają swój system wzajemnych między ludźmi podległości. Instytucja jest potrzebna. Trwałość instytucji nie może być jednak dla lekarza wartością nadrzędną. Trwałość instytucji opiera się bowiem na posłuszeństwie. Co ma zrobić lekarz, kiedy służbowe polecenie jest wedle niego niesłuszne, haniebne, dla jego pacjenta szkodliwe? Wielu powiada: no, cóż - trzeba zrezygnować z własnego sumienia i kierować się sumieniem zwierzchności. Ale dla lekarza nie jest możliwe, aby komu innemu przekazać czy wynająć swoje sumienie. Dla ludzi wolnych zawodów posłuszeństwo ma bardzo określone granice. Nie można się podejmować czynności haniebnych.

Po trzecie wreszcie w ostatnich miesiącach lekarze stali się grupą przez władze państwowe i media nieustannie piętnowaną, inwigilowaną i oskarżaną o zbrodnie związane z nastawaniem na życie, zdrowie oraz majątek pacjenta. Wizerunek lekarza - cynicznego łapownika, to mówiąc językiem Norwida „ nicestwienie” ethosu tego zawodu. To, czego nie zniszczył jeszcze nieskoordynowany z odpowiedzialnością za wyniki leczenia sposób zarządzania finansami, czego nie dobił brak troski o infrastrukturę, czyli osobiste zaangażowanie lekarzy, to teraz stało się przedmiotem bezprecedensowego ataku ze strony aparatu władzy. Na oczach publiczności zabrano się do odsądzania lekarzy od czci i wiary, czyli do odbierania pacjentom zaufania do ludzi tej profesji. Kiedy zaczyna się publicznie kłamać ludzie są zagubieni . To decyduje o stanie społecznej kultury etycznej.

A w jakiej kondycji jest obecnie polska kultura etyczna? W porządku wartości moralnych stanowiących o jakości kultury etycznej fundamentalnie ważna jest prawda. Prawda życia, a nie prawda sprawozdawczości.

Tymczasem ukształtowanie wizerunku naszej publicznej opieki zdrowotnej ma swoje odbicie w nieprawdopodobnie skrupulatnej sprawozdawczości. To sprawiedliwość karząca. Ona rozwojowi opieki nad chorymi nie sprzyja. Opiece zdrowotnej potrzebne jest ukształtowanie życia publicznego na zasadach powszechnej pomocy wzajemnej, której fundamentem jest motywacja życzliwa, współczująca i wzajemny szacunek. Na drodze do takiego stanu stoją kłamcy.

Kłamca, to człowiek nieprawy, nie zasługujący sobie na szacunek, nie budzący zaufania. Poszanowanie prawdy jest warunkiem autentycznego ukierunkowania na wartości moralne. Kłamca jedynie może sobie uroić, że ma władzę nad wszystkim, może rządzić tym, co obiektywnie istnieje.

W początku lat trzydziestych, kiedy naziści dochodzili do władzy Dietrich von Hildebrandt, niemiecki duchowny pisał:„Traktowanie człowieka jak powietrze, postępowanie w taki sposób, jakby on nigdy nie istniał, jest wyrazem największej bezczelności i pogardy. A jest to właśnie postawa, którą zajmuje wobec całego świata człowiek nie szanujący prawdy. Kłamca postrzegając to, co jest odmawia dawania odpowiedzi na godność i wartość tego co jest, jeśli tak mu jest wygodnie. Ignoruje to, co jest w sposób świadomy. Ignorancja świadomie zawiniona.”
Odrębne nieco problemy moralne są udziałem lekarzy zarządzających na rozmaitych szczeblach urzędowej hierarchii leczeniem. Częstą im się zdarza popadanie w konflikt niewspółmiernych skal wartości. Dokonując wyborów, ustalając priorytety w sytuacji niedoborów ekonomicznych pomagając jednym, szkodzi się często innym.

W bezpośredniej relacji lekarz – pacjent istnieją określone, a nawet po części skodyfikowane zasady moralne. Można by nazwać ten kanon ETYKĄ LEKARZA W KONTAKCIE Z PACJENTEM. Aliści lekarz, który zarządza na przykład szpitalem, kliniką, siecią szpitali odpowiada już nie za los pacjentów pojedynczych i za swoje osobiste z pacjentami relacje. Pojawia się problem optymalnego z punktu widzenia całej populacji podziału i wykorzystania środków materialnych i potencjału ludzkiego, pojawia się kategoria sprawiedliwości. To wykracza poza bezwzględne zasady etyki lekarskiej. Potrzeby pacjentów nie są ze sobą zharmonizowane. Nie da się, będąc w zgodzie z sumieniem, ustalić kto bardziej, a kto mniej zasługuje na preferencyjne traktowanie. Do tego dochodzi jeszcze jedna trudność : etyczne aspekty pewnych kwalifikacji ekonomicznych. Budżet państwa ma zobowiązania wynikające z umowy do opieki nad określoną grupą ludzi – nad osobami ubezpieczonymi. Ale sumienie wzywa lekarza do zaopiekowania się każdym cierpiącym, wymagającym jego opieki człowiekiem. Nie ogranicza się to do osób, z którymi wiąże go umowa, wcześniejsze postanowienia czy naprawiania wyrządzonej szkody. Nie udzielając pomocy, odmawiając opieki zgodnie z wszelkimi zasadami prawa stanowionego lekarz czuje wyrzuty sumienia. Jak to jest? Obowiązek postawy opiekuńczej wobec wszystkich potrzebujących nie da się skodyfikować. Ale jest niezwykle ważnym elementem etycznej kultury w obrębie tych, którzy jako lekarze w każdym przypadku ludzkiego cierpienia „czują się pozwani do czynu opiekuńczego”.

Tu trzeba wspomnieć o nie skodyfikowanych a odczuwanych jako nadużycie przywilejów protekcji. Chodzi o nadużywanie stanowisk dla zapewnienia sobie i swoim pierwszeństwa w dostępie do lekarskiej opieki. Nie tak dawno zachorowała na raka piersi urzędniczka z Narodowego Funduszu Zdrowia. Potrzebny był lek, którego finansowania odmawiała ta instytucja powołując się na ekonomiczne niemożności. Ale dla tej jednej chorej pieniądze się znalazły. Tyle, że lekarz odmówił przyjęcia ich. Na jego liście oczekujących była na odległej pozycji. Jego kłopotliwy dla urzędu upór zaowocował sfinansowaniem leczenia dla wszystkich oczekujących. Ten upór był aktem odwagi lekarza. Był to też odruch obywatela, który w swoim postępowaniu szuka prawa a nie pana.

Trwający dziś w Polsce strajk lekarzy jest przede wszystkim poszukiwaniem prawa a nie pana. Nie chodzi o osobiste decyzje czy preferencje tego czy owego urzędnika, który czuje się Panem. Chodzi o stworzenie dobrego prawa, które utrwali pozycję lekarza, a co za tym idzie – zwiększy poczucie bezpieczeństwa pacjentów. Wielce znaczące jest poparcie pacjentów dla strajku lekarzy. Oznacza ono bowiem zrozumienie wspólnoty interesów.

Natomiast media nasze wdrożone do słuchania głosu władzy nie są tu jednoznacznym źródłem informacji zrozumiałej i jednoznacznej. Są po temu powody.

Dawno, dawno temu mieliśmy w polskich mediach na co dzień przewidywalne a nawet schematyczne informacje. Aliści od jakiegoś czasu stały się one niepoczytalne. Wyczyny polityków, aroganckie komentarze, cyniczne i krótkonogie kłamstwa, skandal galopujący za skandalem. W tle Społeczeństwo strajkuje, maszeruje, protestuje. Jak tu o tym wszystkim profesjonalny dziennikarz ma informować?
Politycy nie pytają dlaczego Społeczeństwo robi to czy tamto. Politykom wystarcza , że wiedzą, kto za tym stoi. Lekarze, nauczyciele, pielęgniarki, kolejarze w sposób mniej lub bardziej zorganizowany, z rozpaczą upominają się o swoje prawa. Nie ma z kim rozmawiać o zmianach. Odpowiedzi sprowadzają się do schematu niegdysiejszego komuszego żartu:” Wy Towarzysze róbta, róbta, a my wam za to – nie bójta się!”

W pra - radiu Wolna Europa obecny był rozumny komentarz na temat powodów różnych wydarzeń, na temat realnej ludzkiej sytuacji , na temat ekonomicznego, społecznego i politycznego tła. Takie były zasady Nowaka – Jeziorańskiego. W styczniu 1997 roku pisał On w Gazecie Świątecznej: „Przyszłość narodu zależy od stanu oświaty. Generałami i żołnierzami, którzy zdecydują o tym, czy Polska wygra współzawodnictwo z innymi w XXI stuleciu, będą przede wszystkim profesorowie i nauczyciele, a więc najgorzej płatna grupa zawodowa. To samo odnosi się do służby zdrowia. Tymczasem lekarze i personel szpitalny należą obok nauczycieli do najgorzej płatnych, a więc najmniej atrakcyjnych zawodów.” Nowak – Jeziorański nie potępiałby ani strajków lekarzy, ani protestów nauczycieli. Jego głos wzmocniłby racje słuszne i uporządkował. Zostało po nim groźne proroctwo: „ Zagrożeniem ze strony prawicy – pisał Nowak Jeziorański , może stać się instrumentalne wykorzystywanie i podsycanie ksenofobii dla celów wyborczych. Z natury rzeczy niechęć do wszystkiego, co obce, tkwi mocno w społeczeństwie, które tak wiele wycierpiało pod obcymi rządami. Wykorzystywanie tych nastrojów może się stać zagrożeniem lepszej przyszłości”.

Dziś przeraża to, co się u nas mówi, a zwłaszcza to, co się wykrzykuje. Za tym szmirowatym parawanem kryje się milczenie w najistotniejszych sprawach dotyczących państwa, nepotyzm, ciśnięcie się do władzy ludzi niekompetentnych, kompromitujących. Namiętności tropicielskie osiągają wysoką temperaturę, w której topnieje nieuchronnie demokracja. Dlaczego topnieje? Bo demokracja jest z samej swojej natury ustrojem zimnym. Jej wybitny badacz i teoretyk Charles Taylor podkreślał, że jest ona jedynie formą społecznych zachowań. Nie określa ani ideałów, ani absolutnych wartości. No i to niestety budzi zawsze pokusę wzbogacenia demokracji jakimś skutecznym sposobem przymuszania opartego na wartościach. No i to jest właśnie pokusa udania się w stronę dobrze nam znanego totalitaryzmu w dobrze nam znanym przebraniu demokratycznym.

Wkłada się do kotła wszystko, co wykształcone, co mądre, co innym ludziom służy z poświęceniem. I w tym kotle się to znicestwia.

Odwagi Przyjaciele Lekarze! Odwaga i Prawda zabezpieczają przed marazmem, opieszałością lenistwem. Chodzi o sprawiedliwość. Gwarantować ją mogą jedynie dotrzymywanie zobowiązań i równość uprawnień.



bogmis
bogmis
Latest page update: made by bogmis , Jun 25 2007, 10:05 AM EDT (about this update About This Update bogmis Edited by bogmis


view changes

- complete history)
Keyword tags: konflikt lekarz medycyna
More Info: links to this page
There are no threads for this page.  Be the first to start a new thread.