Jeszcze raz w sprawie ordynacjiThis is a featured page

Przeczytałam artykuł i te kilka głosów w dyskusji. Chciałabym podzielić się z Państwem moimi refleksjami na temat propozycji zmian w ordynacji wyborczej. Otóż jestem przekonana, że proponowana zmiana orsynacji na większościową jest dalszym odwrotem od demokracji uczestniczącej.

Pierwszym ograniczeniem uczestnictwa w demokracji były przyjęte w obowiązującej ordynacji progi wyborcze i metody przeliczania głosów. Następnym będzie właśnie, jeśli uda sie to przeprowadzić, ordynacja większościowa. Oczywiście całkowitą mrzonką,
jeśli nawet nie poprostu oszustwem, jest twierdzenie, ze taka ordynacji uniezależni kandydatów od partii politycznych.

Zresztą czemu miało by to służyć? W systemie demokratycznym przecież to partie organizują obywateli do uczestnictwa wpolityce.To prawda, ze jesli nie zmienimy tego, że partie polityczne realizują wyłącznie program zdobycia i utrzymania władzy, a nie program polityczny, ekonomiczny, społeczny, a na dodatek dzieje się to w warunkach coraz większej komercjalizacji i tabloizacji kampanii politycznych, nie zmieni się tak naprawdę nic. Zmiana ordynacji na większościową poprostu zamknie jeszcze bardziej zakres uczestnictwa w demokracji i tyle. Koronny przykład zwolenników ordynacji większościowej, sprowadzający sie do tego, ze tam gdzie ona obowiązuje, tj. przy wyborach prezydentów, wójtów itd. obywatele wciąż wybierają te same osoby jest dla mnie właśnie potwierdzeniem tezy, że tam gdzie jeden raz "wziął wszystko" już tego nie wypuszcza i dla innych nie ma miejsca.

Z zadowoleniem obywateli (kto i jak je mierzy?) nie ma to nic wspólnego. Osoba, która przez 4 lata podpisuje wszystkie sukcesy danej społeczności, dysponując na dodatek władzą i możliwością doboru oraz promowania własnego otoczenia - nie oszukujmy się - nie ma mediów lokalnych niezaleznych od lokalnej władzy, niezwykle łatwo zdobywa władzę na tak długo jak jej sie to podoba. No chyba, że stanie się coś "ekstra" a i to nie zawsze. Patrz prezydenci i wójtowie, których nie udało się zdjąć ze stanowisk nawet jeśli osadzeni byli w atreszcie.

Ordynacja większościowa jest w swojej istocie kolejnym krokiem do rządów swoistej oligarchii zwanej czasem klasą polityczną. Sądzę, że powinniśmy próbować promowania demokracji uczestniczącej, a w ramach takich działań zmianę ordynacji wyborczej na taką, która zachęca obywateli do póścia do urn wyborczych i wybierania nie "sprawdzonych", ale takich przedstawicieli, którzy proponują realizację celów ważnych dla ludzi. Warto by także może wreszcie zacząć stosować w polskiej demokracji mechanizmy promujące udział we władzy grup dotychczas niedoreprezentanych. Czas może wreszcie zauważyć podstawową w Unii
Europejskiej strategię promowania kobiet w demokracji i wprowadzić mechanizmy stosowane w UE od lat blisko 20 - system kwotowy,
naprzemienny układ nazwisk kobiet i mężczyzn na listach wyborczych, a może nawet zachętę finansową dla komitetów wyborczych umieszczających na swoich listach kobiety.

I proszę mi nie mówić, że niektóre posłanki zniechęcają nie tylko do głosowania na kobiety, ale do kobiet wogóle. Równie głupią jak tak stawiana teza jest odpowiedź na nią - niektórzy posłowie nie tylko zniechęcają do głosowania na mężczyzn, ale patrząc na nich, słuchając ich wypowiedzi i poznając czyny, każdy, nie tylko kobieta zaczyna nie tylko zniechęcać się do głosowania, ale zaczyna
bać się mężczyzn i ich pomysłów. A ponieważ w sejmie jest ponad 80% mężczyzn, to jak tu iść i głosować, zwłaszcza na tych "sprawdzonych".

Cenzus wykształcenia może mógłby być pomocny, ale pragnę przypomnieć, że obaj bracia bliźniacy sprawujący obecnie władzę prawie udzielną mają podobno nawet tytuły doktorów. Jestem za tym, by udział w demokracji był w Polsce rzeczywiście powszechny, a więc nie mogę wykluczać z niej nikogo. Dlaczego społeczeństwo nie wybierało wykształciuchów? Może dlatego, że już zdążyli je do siebie zniechęcić każąc cieszyć się Polską, w której 60% obywateli żyje na poziomie minimum socjalnego, zresztą liczonego bardzo oszczędnie. Jestem przekonana, że nauczycielka głosowała na PiS, bo uwierzyła w Polskę solidarną, także z nią. My,Wykształciuchy, a może najbardziej znani z nas jej nadzieję niestety zbyt często nazywaliśmy - populizmem.

Dlatego lekarze, pielegniarki, urzędniczki, nauczycielki itd głosowali i chyba niestety mimo, że nieco zawiedzeni, znów zagłosują. W lęku, że wróci "niepopulista, za to profesor dbający o budżet państwa". Bo wykształciuchy przekonane, że polityka społeczna powinna wytyczać cele, a polityka ekonomiczna służyć realizacji celów społecznych, także wsród innych wykształciuchów nie cieszą się uznaniem. Od dawna szukam partnerów do rozmowy o polskiej demokracji bez wykluczeń, o demokracji w której wybieram i wybrany znajduje się w parlamencie, o demokracji w której naprawdę mam wybór.

Chcę:

1.zniesienia lub przynajmniej obniżenia progów wyborczych
2.ograniczenia kosztów kampanii wyborczych np. poprzez wprowadzenie zasady medialnych kampanii wyborczych wyłącznie w mediach publicznych, za pieniądze z tytułu tzw. "misji"
3. pomocy finansowej państwa dla nowych grup politycznych, poprzez np. powołanie państwowych fundacji zasilanych z budżetu
4. systemu kwotowego na listach wyborczych i wprowadzenia zachęt, w tym finansowych za umieszczanie przedstawicieli grup
niedoreprezentowanych na listach wyborzczych w wyborach do parlamentu i samorządowych

Katarzyna Kądziela


bogmis
bogmis
Latest page update: made by bogmis , Aug 6 2007, 3:31 PM EDT (about this update About This Update bogmis Edited by bogmis

9 words added
15 words deleted

view changes

- complete history)
Keyword tags: None
More Info: links to this page
There are no threads for this page.  Be the first to start a new thread.