12 czerwca 2008 r. mieliśmy zaplanowane wcześniej spotkanie na którym rozmawialiśmy na temat wpływu gospodarki na demokrację. Wstęp do dyskusji przedstawili panowie Zbigniew Karcz i Krzysztof Krowacki (wnioski z dyskusji Panowie przedstawią).
Pan Krowacki postawił tezę, że z jednej strony partie polityczne przedstawiają pomysły ekonomiczne lub oceniają programy rządowe nie ze względu na ich wartość merytoryczną, ze względu poklask (lub jego brak) w społeczeństwie. Rząd również nie wychodzi z programem, jeśli podejrzewa, że będzie on mało popularny. Swojej roli nie spełniają środki masowego przekazu, ponieważ nie podejmują głębszej analizy problematyki ekonomicznej, nie zastanawiają się jaka ma być Polska za 3 – 4 lata. Być może Ruch na Rzecz Demokracji powinien wypracować swój stosunek do bieżącej polityki gospodarczej państwa i różnych partii (które propozycje warto popierać, które zaś skrytykować). Zdaniem referenta należałoby popierać stanowisko Ministra Finansów, ludzie powinni nauczyć się żyć z wysokimi cenami ropy, bo będzie ona drożeć, należałoby popierać projekt podłączenia do Rurociągu Północnego.
Pan Karcz przedstawił kilka problemów. Wszystkie łączyło odwołanie się do trzech prac: Josepha Eugene Stiglitza, Stephena Rivkina i Grzegorza Kołodki, które łączy krytyka neoliberalizmu, a mówiąc inaczej fundamentalnego konserwatyzmu. Wszyscy ci autorzy popierają gospodarkę rynkową, ale wskazują, że gospodarka rynkowa może mieć różne oblicza.
I. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy chodzi o to, żeby wypełniać analityczne założenia, czy o uwzględnienie warunków miejscowych i miejscowych tradycji. W niektórych państwach stosowano zalecenie Międzynarodowego Funduszu Walutowego, ale na przykład w Chinach fakt, że Fundusz zalecał odwołanie ministra z którym nie mógł się porozumieć dla premiera tego państwa było właśnie powodem, żeby właśnie tego ministra zatrzymać.
II. Postulat zmiany mierników rozwoju gospodarczego poszczególnych państw. Oprócz PKB należałoby uwzględniać stan zdrowia, poziom wykształcenia, ochrony zdrowia, ochrony środowiska, czas pracy, długość urlopu itd. itd.
III. Funkcjonowanie międzynarodowych korporacji w globalnym świecie. Gospodarka przestała być kontrolowana przez poszczególne państwa, a na globalizacji jedne korzystają bardziej a drugie mniej. W wielu przypadkach przestaje działać „niewidzialna ręka rynku”, a jej miejsce zajmuje czysta spekulacja. Czy możliwa jest jakaś regulacja działalności przedsiębiorstw. Kiedyś role regulatora miało przejąć ONZ, ale to się nie stało.
IV. Konieczność równowagi między sektorami w gospodarce, konieczność walki z monopolami. Monopol jest zawsze zły, zarówno państwowy jak i prywatny, ale prywatny jest gorszy, bo pozostaje poza wszelką kontrolą. Upadek, zamiast przekształcenia sektora spółdzielczego, spowodował, że na miejscu spółdzielni mamy gangi. Gdyby inaczej prowadzono zmiany spółdzielczość mogłaby być jednym ze sposobów gromadzenia środków, nauki kooperacji. Bardzo ważną sprawa byłoby uwzględnianie konsekwencji społecznych przy prywatyzacji przedsiębiorstw oferujących usługi na konieczność zachowania poziomu usług.
Dyskusja była bardzo ciekawa. Przede wszystkim dyskutowali miedzy sobą referenci, aktywny udział wziął także prof. Jerzy Osiatyński.
I. Zgodzono się na koncepcję zmiany miernika rozwoju społecznego. Wskazano, że jeśli włączy się takie zmienne jak poziom wykształcenia, to państwa z byłego obozu wschodniego automatycznie poprawiają swoja pozycję – wysoki poziom skolaryzacji. Z drugiej strony wskaźnik śmiertelności mężczyzn w Rosji i Ukrainy tę pozycję obniża.
II. Pan Osiatyński zwrócił uwagę, że wysokie ceny ropy i mają ogromne konsekwencje (zostaną przeniesione na transport, RPP musi podnieść stopy procentowe, zostanie zahamowany wzrost gospodarczy) i łatwiej byłoby popierać ministra finansów, gdyby były dwutorowo przedstawiane rozwiązania, które zmniejszyłyby konieczność stosowania ropy (np. przedstawiano by konieczność budowania kilku elektrowni atomowych, bo zgodnie z przewidywaniami za kilka lat będzie konieczne wyłączanie prądu.
III. Pan Krowacki stwierdził, że Polsce chodzi o przyciąganie firm międzynarodowych jest w naszym interesie – jest to 50 mld. zł. Tworzą one nowe miejsca pracy, następuje przepływ technologii.
IV. Podkreślano, z spółdzielczość była chora i to co zostało też jest chore – podano - jako przykład – SKOK-i. Państwowe przedsiębiorstwa zawsze będą oczekiwały wsparcia od państwa.
V. Wiele czasu zajęła dyskusja na temat środków masowego przekazu, które nie spełniają przypisanej im roli kontrolnej, spłycają dyskusję, dobierają dyskutantów żeby ci mogli się pokłócić, a nie przeanalizować problem.
*** Dużo uwagi poświęciliśmy konieczności dotarcia do szerszego odbiorcy naszych spotkań. Rozważaliśmy możliwość jakiejś publikacji wystąpień, szukaliśmy sposobu dotarcia do bratnich organizacji i robienia wspólnych spotkań.
Prawdę mówiąc było mi głupio, że w tak ważnym spotkaniu uczestniczy kilka osób. Zastanawiam się, czy warto prosić o wprowadzenie do dyskusji wybitnych fachowców i w efekcie dyskusja w tak wąskim kręgu.
There are no threads for this page.
Be the first to start a new thread.