Arystokrata francuski z XIX w. o Polsce przełomu XX i XXI wieku. Kilka uwag o stowarzyszeniach.This is a featured page

Pisze Nina Kraśko:

Kiedy mówimy o demokracji, najczęściej wskazujemy przykłady z starożytnych Atenach. Chciałabym jednak przedstawić rozważania Alexisa de Tocqueville’a O demokracji w Ameryce (Warszawa 1976, PIW – cytaty pochodzą z tego wydania). Autor odwiedził ten kraj w latach 1831-1832 i swoje obserwacje przedstawił w dziele De la démocratie en Amérique. Te obserwacje i wnioski są bardzo ciekawe i wydają się przydatne dla analizy współczesnego społeczeństwa polskiego. Obecnie Stany Zjednoczone bardzo różnią się od tych, które opisywał Tocqueville, ale tym bardziej warto zapoznać się z jego uwagami. Bo przedmiotem zainteresowania były czasy, kiedy dopiero kształtowało się społeczeństwo obywatelskie. Społeczeństwo amerykańskie w tym czasie było biedne, co ułatwia jego porównanie z naszym.
*
Tocqueville charakteryzował społeczeństwo demokratyczne przeciwstawiając je społeczeństwu arystokratycznemu, w którym – w zależności od urodzenia – jedni (arystokracja) mieli przywilej decydowania o swoim losie i podejmowania decyzji w sprawach politycznych, wpływania na rzeczywistość polityczną, drudzy zaś (poddani) tych praw nie mieli. W demokracji wszyscy obywatele mają te same prawa, chociaż różnią się pod względem wykształcenia majątku, zdolności intelektualnych, pozycji społecznej.
Podstawowymi wartościami w demokracji jest równość i wolność. Równość, to znaczy takie samo prawo do podejmowania decyzji w sprawach dotyczących jego osobistego życia. Wolność zaś, to możliwość publicznego przedstawiania swoich opinii w sprawach ogólnych i przekonywania do nich innych, a także udział w tworzeniu prawa. Dla ludzi ważniejsza jest równość niż wolność. Ludzie bardzo szybko zauważają kiedy ktoś nadużywa wolności, podczas gdy trudno zauważyć nadużywanie dążenia do równości. Z wolności chce korzystać niewiele ludzi i jej znaczenie ludzie doceniają w dłuższym czasie, podczas gdy wartość i znaczenie równości widać od razu.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że wielu uczonych widzi analogie między społeczeństwem feudalnym (arystokratycznym), a społeczeństwem socjalistycznym. W społeczeństwie arystokratycznym jedni byli zależni od drugich, a obowiązkiem arystokraty było dbać o los i dobro swoich poddanych. Od poddanych niewiele zależało, a jeśli do kogoś mieli pretensje, to do swoich feudałów. W państwach socjalistycznych miejsce feudała zajmowało państwo. To władze Państwa – prowadząc politykę społeczną, planując rozwój gospodarczy i rozwój poszczególnych gałęzi gospodarki narodowej – tworzyły ramy w których ludzie mogli zaspokajać swoje potrzeby.
Zdaniem Tocqueville’a, społeczeństwo demokratyczne charakteryzują trzy cechy podstawowe. Po pierwsze – podporządkowanie rządzących i rządzonych prawu i niezależnym sądom, po drugie – istnienie wolnej prasy i po trzecie – działalność ciał pośrednich, czyli stowarzyszeń. O znaczeniu prawa i niezależnych sądów może napiszę innym razem, o wolnej prasie – też. Teraz chciałabym skupić się na roli stowarzyszeń ze względu na fakt, że właśnie dotyczy naszego doświadczenia w tworzeniu i działaniu stowarzyszenia.
*
Jak pisał Tocqueville, w czasach demokracji obiektywne związki i zależności między ludźmi rozluźniają się. Ludzie zauważają, że najlepiej mogą sobie pomóc sami, nie uzyskują i nie oczekują pomocy od innych, Uważają, że oni też nie odpowiadają za los innych, zatem ci nie powinni liczyć na nich. Każdy traktuje drugiego jak swego konkurenta. Wyrazicielem takiej koncepcji w Polsce był Janusz Korwin Mikke i Unia Polityki Realnej, póki Michalkiewicz nie zajął się demaskacją Żydów w naszym państwie.
W społeczeństwach demokratycznych każdy w pojedynkę ma niewielką siłę i niewielką możliwość decydowania o sprawach, które są dla niego ważne, ponieważ nie jest w stanie zmusić innych do współdziałania. Należy zatem do takiego współdziałania nakłonić, przekonać. Społeczeństwa demokratyczne zwalczają indywidualizm za pomocą instytucji pośrednich, czyli stowarzyszeń.
Tocqueville zachwycał się faktem, że Amerykanie stowarzyszają się w różnych celach: prowadzenia handlu, organizowania przedsiębiorstw przemysłowych, rozpowszechniania prawd religijnych, obrony zasad moralnych, organizowania zabaw, tworzenia seminariów, budowania zajazdów, wznoszenia kościołów, rozpowszechniania książek. Nie ma żadnej sprawy, żadnego przedsięwzięcia, w której nie powołano by stowarzyszenia.
*
Autor Demokracji w Ameryce dzieli stowarzyszenia na polityczne i społeczne. Tworzenie stowarzyszeń politycznych jest łatwiejsze niż stowarzyszeń społecznych. Wynika to stąd, że w sprawach społecznych czy ekonomicznych każdy człowiek może sądzić, że w życiu da sobie radę bez pomocy innych. W dziedzinie polityki jest to nie do pomyślenia. W polityce ludzie są naturalnie nastawieni na współdziałanie w imię dobra wspólnego (swojej partii). „W ten sposób życie polityczne sprawia, że nawyk stowarzyszania się staje się powszechny. Budzi pragnienie wspólnoty i uczy stowarzyszania się ludzi, który w przeciwnym wypadku żyliby w odosobnieniu” (s. 351). Stowarzyszenie polityczne odwodzi od prywatnych spraw bardzo wielu ludzi, łączy ich niezależnie majątku, poziomu umysłowego. Tocqueville dodaje, że do stowarzyszeń społecznych zwykle można wstąpić tylko wówczas gdy wnosi się do niego jakiś majątek. Stowarzyszenia polityczne nie wymagają zabezpieczenia finansowego, więc stanowią jakby przygotowanie do zakładania i działalności innych stowarzyszeń.
Jeśli chodzi o stowarzyszenia polityczne można je uporządkować na pewnej skali. Pierwszy stopień to publiczna akceptacja pewnych idei i współdziałać w celu ich realizacji. Stowarzyszenie formułuje cele wokół których chce zjednoczyć jak najwięcej osób. Drugi stopień, to tworzenie oddziałów i organizowanie zgromadzeń, dających możliwość bezpośredniego przekonywania do racji stowarzyszenia. Trzeci stopień, to powoływanie komitetów wyborczych, przedstawianie swoich kandydatów i staranie się o ich wybór. Tocqueville uważa, że to nie tylko trzy stopnie rozwoju stowarzyszenia, ale trzy rodzaje stowarzyszeń. Pierwsze nazywa związkami intelektualnymi, drugi przypadek to odłam stronnictwa (grupa interesu, nacisku), trzecie – to partie polityczne.
Tocqueville stwierdza, że nawet gdyby ludzie nie mieli możliwości stowarzyszania się dla realizacji celów politycznych, to jednak mogliby żyć, bogacić się, kształcić się. Natomiast społeczeństwo, w którym jednostki byłyby na tyle biedne, że żadna z nich samodzielnie nie byłaby w stanie realizować wielkich projektów, a nie zyskaliby możliwości tworzenia ich wysiłkiem zbiorowym, szybko upadłoby do stanu barbarzyństwa”.
*
Niektóre zadania, które w demokracji realizują stowarzyszenia społeczne, może przejąć państwo. W świecie współczesnym, kiedy istnieje państwo opiekuńcze, takich zadań jest mnóstwo: ubezpieczenia społeczne, renty, emerytury, szkoły.
Warto jednak pamiętać Tocqueville pisał: „Im skuteczniej władza będzie zastępowała stowarzyszenia, tym bardziej poszczególni ludzie, tracąc nawyk stowarzyszania się będą potrzebowali jej pomocy, i tak zamknie się łańcuch przyczyn i skutków” (347). W państwach demokracji ludowej tak właśnie się stało. To państwo było odpowiedzialne za funkcjonowanie wszystkich dziedzin życia społecznego. Nieżyjący już socjolog polski, Stefan Nowak w końcu lat siedemdziesiątych wskazywał, że w Polsce nie ma stowarzyszeń pośrednich i identyfikacji innych niż z Ojczyzną (wspólnotą najwyższą) i grupami pierwotnymi (przede wszystkim rodziną). Po zmianach ustrojowych, kiedy najczęściej powtarzanym hasłem było „bierzcie swoje sprawy w swoje ręce”, okazało się, że jego skutkiem nie była szeroka aktywizacja społeczna. Przeważała aktywność gospodarcza jednostek – handel na gazetach i składanych łóżkach. Aktywność polityczna nie była duża, o czym świadczy udział społeczeństwa w wyborach, ale jeszcze mniejsza była aktywność społeczna. Kiedy w innych państwach w obronie ludzi czy wartości na manifestacje wychodzą miliony, w Polsce trudno zabrać kilka tysięcy osób. Wprawdzie powstaje wiele stowarzyszeń, ale najczęściej aktywne są głównie zarządy, one poszukują chętnych do realizacji przyjętych zadań, a często również środków, którymi mogliby zapłacić.
Dobrze by było, żeby nasze stowarzyszenie nie tylko pilnowało zasad demokracji, ale także uczyło umiejętności współdziałania.



bogmis
bogmis
Latest page update: made by bogmis , Aug 29 2007, 3:43 PM EDT (about this update About This Update bogmis Edited by bogmis

1101 words added

view changes

- complete history)
Keyword tags: None
More Info: links to this page
There are no threads for this page.  Be the first to start a new thread.